Windows 7 był dobrym systemem, lubianym przez użytkowników i jak się okazuje, wciąż jest dość powszechnie używany. Nieprzypadkowo użyłem w pierwszym zdaniu czasu przeszłego, bo 14 stycznia bieżącego roku Microsoft oficjalnie zakończył wsparcie dla Windowsa 7, zalecając przejście na system z numerem 10. Zupełnie słusznie, bo na tych, którzy tego nie zrobią, czekają niemałe problemy…

Po 10 latach Windows 7 traci wsparcie

Nic nie trwa wiecznie. 10 lat od premiery systemu Windows 7, Microsoft całkowicie wygasił pomoc techniczną, kończąc aktualizacje zabezpieczeń, czyli najważniejszą część wsparcia systemowego.

Windows 7 był (i mimo wszystko jest) udanym systemem. Sam korzystałem z niego przez długi czas, przedkładając go nad Windowsa 8. Dopiero firmowa przesiadka na Windows 10 przekonała mnie do zmiany systemu na prywatnym laptopie, zwłaszcza że przez jakiś czas dało się to zrobić bezpłatnie.

I choć wiadome było, że wsparcie powoli się kończy, wiosną 2019 roku z Windowsa 7 wciąż korzystało około 34% użytkowników systemu Microsoft. Mało tego, „siódemka” nadal ma pokaźne grono aktywnych użytkowników. Jedni pozostali przy nim z wyboru, wiedząc i rozumiejąc, na co się piszą (albo pozostając przy nim ze względów pragmatycznych, bo część oprogramowania działa jeszcze tylko na nim).

Inni kierowali się oszczędnością, bo nowy system pociąga za sobą inwestycję w nowy sprzęt. Oni powinni teraz czym prędzej przesiąść się na nowszy sprzęt z Windowsem 10. Tym bardziej, że dobry sprzęt wcale nie jest drogi i każdy znajdzie urządzenie adekwatne do potrzeb oraz zasobności portfela. Poza tym komputery i laptopy starszej generacji mogą mieć problem (i najpewniej będą go mieć) z zachowaniem płynności obsługi systemu i aplikacji, zwłaszcza pod obciążeniem.

Ale to nie jedyny problem. Przyszłość systemu Windows 7 nie rysuje się w jasnych barwach, a dla lepszego zobrazowania zagrożeń tym, którzy upierają się przy nim, stworzyłem listę 5 najpoważniejszych niebezpieczeństw.

Zagrożenia wynikające z braku wsparcia dla Windows 7

  1. Brak aktualizacji = podatność na cyberzagrożenia. Rzecz kluczowa i niepodważalnie najważniejsza. Skoro system nie otrzymuje wsparcia Microsoftu, zabezpieczenia systemu Windows przestają funkcjonować, a hakerzy, którzy znają słabości systemu Windows 7, mają otwartą furtkę do działania. Tego nie wolno bagatelizować, licząc, że nic mi się nie stanie, bo w ślad za brakiem ochrony, kroczą poniższe punkty.
  2. Kradzież środków z konta bankowego. System, który nie jest wspierany, nie zapewnia synchronizacji z zabezpieczeniami bankowości elektronicznej. Tak było już z Windowsem XP, kiedy po zakończeniu wsparcia, przy każdej próbie logowania pojawiał się komunikat o możliwym zagrożeniu. Nie wiem, jak Ty, ale ja nie chcę rozstawać się z pieniędzmi i oszczędnościami w taki sposób.
  3. Kradzież danych z poczty. Bez wsparcia Microsoftu zabezpieczenia poczty elektronicznej też nie będą działać. Przecież nie chodzi tylko o przeczytanie Twych maili przez osoby postronne. Na skrzynce masz z pewnością wiadomości z loginami do innych kont, w tym do sklepów, forów i portali. Na skrzynkę trafiają faktury za usługi, za energię, rachunki zakupowe, cała masa dokumentów wypełnionych danymi. Twoimi danymi.
  4. Kradzież danych osobowych. Liczba osób, które korzystają z profilu zaufanego, stale rośnie. Tam załatwia się (na całe szczęście) mnóstwo spraw urzędowych bez odwiedzania ich budynków, tam składa się coroczną deklarację e-PIT. W profilu zaufanym zapisany jest komplet Twoich danych osobowych, a jeśli masz rodzinę, to ich dane również. Wiedząc, że system nie ma wsparcia, ogromnie ryzykujesz przy każdym logowaniu do profilu.
  5. Brak sterowników. Producenci sprzętu z czasem przestaną tworzyć sterowniki dla komputerów z Windowsem 7, co uczyni go całkowicie martwym systemem. Podzespoły nie będą też w stanie podołać wymaganiom stale rozwijanych aplikacji. Przełoży to się na fatalną jakość obsługi, o komforcie pracy nie wspominając.

Jak przesiadka to na nowym sprzęcie

Gdybym miał polecić komuś laptop do biura, do pracy z pakietem Office albo do domu, który posłuży surfowaniu w sieci, oglądaniu filmów, płaceniu za rachunki, poleciłbym model przynajmniej z procesorem Intel Core i3 (min. gen. 8) bądź z AMD Ryzen 3. Do tego 8 GB pamięci RAM oraz dysk SSD (chociażby SATA III) minimum 128 GB + 1 TB HDD.

W mojej opinii jest to sprzęt, który spokojnie wystarczy na kolejne 2-3 lata. W domowym użytkowaniu nawet trochę dłużej. Takie urządzenie nie wywoła irytacji przy uruchomieniu Facebooka, serwisu z muzyk i otwarciu kilkunastu zakładek z aukcjami Allegro. I najważniejsze, przy takich konfiguracjach nie ma też obaw o powolne działanie systemu Windows 10.

Co ważne, mając Windows 10, nie ma potrzeby instalowania dodatkowych programów antywirusowych. Windows Defender jest wbudowaną ochroną antywirusową, która zapewnia ochronę przed malware,. Między innymi: wirusami, robakami, trojanami, exploitami, bombami logicznymi i czasowymi, spyware oraz rootkitami. Sporo tego, prawda?

Rodziców ucieszy zapewne możliwość skonfigurowania blokady rodzicielskiej, zarówno na komputerze, jak i konsoli Xbox. Słowo kontrola niekoniecznie dobrze się kojarzy, dlatego od razu wyjaśnię, że kryją za nim limity czasu korzystania z urządzeń, blokady konkretnych stron internetowych.

Rzecz kolejna – wygoda, o której nie każdy wie, a która dostępna jest z poziomu każdego komputera z Windowsem 10. Mam tu na myśli aplikację Twój telefon (dla systemu Android). Po sparowaniu obu urządzeń można odpisywać na SMS-y np. na laptopie. Tym sposobem nie trzeba odrywać się od pracy w poszukiwaniu smartfona. Aplikacja Twój telefon pozwala także przesyłać zdjęcia bez kabli, bez wysyłania ich mailem i bez chmury Google.

Windows 10 i telefon to doskonałe połączenie

Mało tego, Windows 10 wspiera kilka ciekawych funkcji, jak Windows Hello, czyli logowanie do systemu przy pomocy rozpoznawania twarzy. Windows 10 to także obsługa pióra cyfrowego, czyli tworzenie odręcznych notatek, a nawet rozrywka w usłudze Xbox Live.

Reasumując, w mojej opinii bezpieczeństwo komputera i danych trzeba postawić ponad osobistymi sentymentami do systemu operacyjnego. Dopóki Windows 7 obsługuje sprzęt niepodłączony do sieci, dopóty będzie ok. Lecz urządzenie korzystające z internetu powinno być czym prędzej zastąpione modelem z Windowsem 10. Koszty późniejszych problemów będą nieporównywalnie większe niż wymiana komputera.

Kategorie: BLOG

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *